photo-1459259191495-52eccde892c7
PSYCHOLOGIA

Nic nie jest na zawsze

Przestań już ubolewać. To nie jest takie straszne jak Ci się wydaje. 

Nieskończona miłość. Taka do końca życia, aż do grobu. Przyjaźń, rodzina, partnerzy. Szkolne znajomości, współpracownicy – to wszystko przemija. Czy tego chcesz czy nie. Ale oczywiście, musisz, no musisz zrobić z tego afere jakby walił Ci się cały świat, prawda?

photo-1459302605850-dd17ae9ceac6

Młodość

Pamiętasz jeszcze ludzi których uważałeś za swoich najlepszych przyjaciół w podstawówce? Pierwsze prawdziwe przyjaźnie, koledzy z klasy którzy podrywali Cię na nowe kredki i odpisywanie zadań z matematyki. Takie „na zawsze” i „mimo wszystko.” Ilu z nich jeszcze pamiętasz? Potrafisz sobie dokładnie przypomnieć te osoby?  Z iloma z nich masz jeszcze jakikolwiek, chociaż znikomy, kontakt? Interesujesz się jak idzie im w życiu i w którym momencie „Na zawsze.” zmieniło się na odwracanie wzroku na ulicy i obojętne uśmiechy?

Miłość

Ilu w swoim życiu miałeś już partnerów? Z iloma planowałeś dom, rodzinę, dzieci, sadzenie drzewa, wymarzony ślub czy starość w uroczym domku w górach z gromadą małych piesków i wspólnym oglądaniem zdjęć z wczesnych lat? A może obiecywałeś już komuś „I, że Cię nie opuszczę aż do śmierci.” Albo do pierwszej, fajniejszej dupy.

photo-1452457807411-4979b707c5be

Weryfikacja?

W późniejszym etapie poznajesz nowych ludzi – w szkole średniej, na studiach, w pracy, przez znajomych. Zdarza się, że są to przyjaźnie na całe życie, albo myślisz, że nimi są. Jednak czas, losowe sytuacje i życie często weryfikuje to wszystko i stawia Cię przed faktem dokonanym. Życie często mówi nam: „Pierdol się. Wasze drogi rozejdą się prędzej czy później.”

Kiedy stracisz swoją miłość, ubolewasz. Płaczesz po nocach w poduszkę, żalisz się całemu światu, wszystko co, teoretycznie, miałeś – zostaje Ci brutalnie odebrane. Miało być „Na zawsze.” wyszło – jak zwykle. Kiedy tracisz kogokolwiek Ci bliskiego – zachowujesz się wedle określonego schematu. Histeryzujesz i wpadasz w panikę myśląc sobie – Kurwa, jak ja właściwie teraz sobie poradzę?

Ano normalnie.

Przywyknij

Wcale nie pamiętasz już tych ludzi ze szkoły podstawowej. Nie przejmujesz się nadal swoją pierwszą, prawdziwą miłością. Obstawiam, że nie poznałbyś na ulicy osób za których X lat temu oddałbyś życie. Przechodzimy z tych wszystkim do porządku dziennego, tak po prostu się dzieje, nie jest to nic nadzwyczajnego. Ludzie wybierają swoje drogi, często całkowicie różne i rozchodzą się w innych kierunkach. Zmieniamy miasta, szkoły, pracę i to wszystko przyjmujemy do wiadomości bardzo łagodnie. Tak kieruje nas życie i nie ma sensu się nad tym rozczulać.

Dlatego powiedz mi, dlaczego przechodzisz do porządku dziennego od parunastu lat w takich samych sytuacjach, jak opisane powyżej, a nie potrafisz poradzić sobie z odejściem jednego z wielu partnerów czy zerwaniem znajomości z jedną osobą? Niedługo nie będziesz pamiętał nawet ich imienia.

Jeśli nie rozdzieli Was los czy przypadkowe sytuacje – rozdzieli Was śmierć. To również, swego rodzaju, koniec.

I do głowy Ci nie przyjdzie, żeby przejmować się tym przez ani jedną sekundę. 

Poprzedni post Następny post

Może spodoba Ci się jeszcze to?

  • mrocznylord

    wszystko co piękne kiedyś się kończy 😉 tak samo życie
    trzeba być na to gotowym

  • Cześć, Aniu 🙂 To jest chyba tak, że nasze problemy są do przejścia wówczas, kiedy patrzy się na nie z perspektywy minionego już czasu. Wtedy okazuje się, że to było błahe i niewarte wyrywania sobie włosów. Ale w momencie w którym na przykład opuszcza nas człowiek trudno nam jest pocieszyć się w całości tym, że kiedyś to i tak będzie zdeptane pod podeszwą buta i nic a nic nieważne. Mimo wszystko każde zranienie boli – zmienia się do niego jedynie podejście i wartość na poszczególnym etapie życia. Jednak ilość tych zadr jest na tyle ważne, że przypomina nam, ze zawsze będą i nie powinno się każdej traktować jak końca świata, tylko znaleźć na to złoty środek, bo nie można dać się zniewolić.

    Niemniej jednak w Twoim wpisie jest ogrom prawdy, bo ludzie mają w zwyczaju zatapiać się w swoich smutkach i siedzieć pod kloszem ciemnych zasłon, a to nie jest wyjście.
    Dużo buziaków 🙂

    • Otóż to. Jasne, że każde zranienie boli, to normalne, że to przeżywamy, ale musimy mieć gdzieś z tyłu głowy świadomość, że świat się nie kończy 😉

  • Pingback: UWAGA, APEL — annaboenish.com |()