young-people
Motywacja, Życie

To my, młodzi ludzie bez celów i ambicji

Masz 20 lat i nie wiesz co zrobić z życiem? Rozgość się.

Na pewno wiecie jak to jest. Jesteś już dorosły, musisz sobie radzić sam, opłacać mieszkanie, pracować, zdać dobrze maturę, zdecydować co będziesz robił dalej w życiu, gdzie zamieszkasz, z kim zamieszkasz, wybrać dobre studia, rozwijać się i być najlepszym, żeby w przyszłości żyć na godnym poziomie. Mniej więcej do końca szkoły średniej jedynymi Twoimi zmartwieniami jest fakt, że musisz wstać o 6:00 żeby zdążyć na zajęcia i odrobić zadanie po przyjściu do domu.

Później zaczynają się schody. Ale nie takie delikatne, których prawie nie widać. Masz do pokonania największą górę świata przy czym każda decyzja którą podejmiesz musi być właściwa, bo inaczej możesz w najlepszym wypadku spierdolić sobie resztę życia. W wieku 18 lat musisz mieć już określony cel na przyszłość, wybrany zawód i wypadałoby zacząć szukać męża, bo później będzie już tylko samotna starość, gromada kotów i brak dzieci. A co jeśli nie do końca wiesz jak ma wyglądać Twoje życie za 10 lat? No cóż, masz przejebane. Tak po prostu.

Presja?

Więc tak żyjesz sobie pod tą ciągłą presją i ciągle się boisz, boisz się podjąć jakąkolwiek decyzje, bo jeśli wybierzesz źle to zaważy na wszystkim co będzie dalej. Dochodzisz do momentu, że boisz się wszystkiego i nie potrafisz samodzielnie zdecydować co zjesz dzisiaj na śniadanie, nie wspominając o tych wszystkich trudnych i poważnych życiowych wyborach. Czujesz się jak coraz większy gówniarz, jak zagubiony pięciolatek w sklepie bez mamy, bo nie masz żadnego planu, a wszystkie które wydawały się całkiem logiczne poleciały do śmietnika, bo po paru tygodniach czy miesiącach nieustannego myślenia, dochodzisz do wniosku, że to wszystko nie ma sensu.

I tak się boisz i tkwisz w tym, nie posuwając się w żaden sposób do przodu i nie wiesz czy powiedzieć sobie „YOLO jakoś to będzie” bo właściwie masz na to ochotę i nie chce Ci się już tym wszystkim przejmować, ale z drugiej strony myślisz, że masz już te dwadzieścia czy dwadzieścia parę lat i powinieneś być dojrzały i rozsądny i wypisywać sobie na karteczce plusy i minusy każdego wyboru, bo tak wypada, bo tak robią dorośli ludzie. Są odpowiedzialni i zaradni. Ty nie jesteś.

Życie ucieka Ci przez palce, a Ty tak krążysz od kompletnej euforii do kompletnych dołów i wpadasz w histerie, bo nie wiesz już nic na żaden temat i to jest zbyt bardzo przerażające.

photo-1468818438311-4bab781ab9b8

Błędy

Próbujesz na oślep i wychodzi Ci to na jeszcze gorsze, bo w końcu w dorosłości chodzi o to żeby ponosić konsekwencje swoich czynów. Chyba właśnie o to chodzi, nie? Wszyscy tak mówią, więc widocznie tak powinno być i budzisz się rano i nadal nie wiesz co zrobić ze swoim życiem, bo popełniasz błędy.

Popełniasz błędy na których się uczysz, szkoda, że dopiero teraz. Bo na błędach powinno się uczyć niewiadomokurwakiedy skoro z totalnego gówniarstwa musisz wejść w największą życiową dojrzałość, ale wszyscy oczekują, że już wszystko wiesz, wszystko umiesz i wszystkiemu sprostasz. Chuja tam, a nie sprostasz.

Nie musisz być z tym wszystkim sam na sam

Nakładasz sobie na głowę zbyt dużo i jesteś taka Zosia samosia. Problemy i decyzję się nawarstwiają a Ty z uporem maniaka wmawiasz sobie, że musisz wiedzieć już wszystko i dawać sobie rade samemu w każdej sytuacji, bo tak wypada. A właśnie kompletnie nie o to chodzi. Z jednej strony nie masz 5 lat i nie możesz czekać aż ktoś Cie uratuje, z drugiej, nie masz 60 i nie przeżyłeś jeszcze prawie nic.

Własnie w takich sytuacjach powinieneś mieć kogoś kto potrafi Ci powiedzieć, że Twój wybór jest tak zły, że aż żal na to patrzeć i naprowadzać Cię, naprowadzać w każdej poważniejszej życiowej decyzji na dobre tory, bo jesteśmy jeszcze młodzi, głupi i zbyt często się w tym wszystkim gubimy, a po co, skoro możemy dać sobie troszeczkę pomóc i bardziej lub mniej jechać na tych w miarę odpowiednich i rozsądnych torach i nadal uczyć się na swoich błędach, ale błędach takich które nie zadecydują o tym, czy będziemy spać pod mostem czy nie.

Tak naprawdę to wszyscy mamy jeszcze trochę po te 5 lat i nie wiemy co zrobić z życiem, dlatego powinniśmy odłożyć te naprawdę ogromne i ważne decyzję na trochę później a nie rzucać się na głęboką wodę i później tego strasznie żałować. Zbyt często ładujemy się w nieznane pod wpływem emocji i chwili a potem płyniemy na tym, nawet nie zauważając kiedy ta super szczęśliwa bajka się kończy i jednak te plany i działania nie okazały się aż tak idealne jak zakładaliśmy.

3765c625

Pobądź jeszcze trochę dzieckiem

Nie staraj się na siłę dorosnąć i zmądrzeć, bo odniesiesz skutek odwrotny do zamierzonego. Kiedy chcesz sobie zrobić tatuaż to czekasz długi okres czasu bo zdajesz sobie sprawę, że masz go na całe życie. To tylko głupi tatuaż a podchodzisz do niego z takim dystansem, jakby nawet zrobienie go miało w jakikolwiek sposób zadecydować o Twoim życiu. Dlaczego tak samo nie podchodzisz do tych poważnych, życiowych wyborów? One są o wiele ważniejsze a spłycasz je najbardziej jak możesz.

Pamiętaj, jeśli nie wiesz do końca co zrobić i nie jesteś przekonany, to po prostu tego nie rób. Ta decyzja zostanie z Tobą do końca życia i kierowanie się błahymi pobudkami i uczuciami może się źle skończyć. Poczekaj.

Czas jest dobry na wszystko.

Poprzedni post Następny post

Może spodoba Ci się jeszcze to?

  • Ssappy

    Może i tak.. do wszystkiego trzeba podejść z dystansem, ale są momenty, w których (JA osobiscie) stwierdzam „wole żałowac ze nie wyszlo niz, ze nie sprobowalem”
    Ps: Fajnie, że wróciłaś 😉

  • Paweł Leśnik

    „Co za ponury absurd… Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?” – Adam Miauczyński