photo-1470094642381-3fe7feaf638c
Trochę poważniej

Kończę z blogowaniem

Chyba nie wiem od czego zacząć.

Mamo, tato, mam depresję.

Wiecie co, nie lubię o tym mówić. Chyba ani razu jeszcze publicznie, tutaj, nie powiedziałam Wam, że mam depresję bo to dla mnie zbyt ciężki i osobisty temat. Nadal nie umiem ani nie chcę o tym mówić, bo jest zdecydowanie za wcześnie jak dla mnie. Właściwie, kto tu trochę przesiaduje to powinien sam się tego domyślić już dawno.

Jest już ze mną lepiej niż na początku tego roku. Przeprowadzka dała mi dużo dobrego, poznałam kogoś kto mnie maksymalnie uszczęśliwia, nawet ogarnęłam sobie pracę żeby nie leżeć godzinami w łóżku i nie gapić się w sufit. Funkcjonuję, wychodzę, robię zakupy i jakoś sobie tutaj żyje na przyzwoitym poziomie szczęścia.

Ale wiecie, chujowo jest mieć depresje. Chujowo, bo mimo tego całego normalnego funkcjonowania, rozmów z ludźmi i nawet imprezowania, zbyt często nadal nie mam siły wstać z łóżka i jedynym dokonaniem jest przewrócenie się na drugi bok. Chujowo jest mieć cały czas uczucie, że wszystko co robię nie ma sensu. No właśnie, nie ma sensu.

Od dłuższego czasu stoję w miejscu i nie mam już pomysłów jak ruszyć do przodu. Mam prześwity w których mam ogromną ilość energii do pracy i zapierdalam jak mała mrówka z blogiem, wrzucam codziennie teksty i robię co mogę żeby lepiej czy gorzej się tutaj coś kręciło. Ale właściwie, po co, skoro po tygodniu znowu leżę, patrze w sufit i myślę, że bezsensu tworzyć chujowy kontent.

Wasza ocena

Wszystko to co tutaj piszę od ponad roku to nie rady dotyczące zdrowia, przepisy czy tematyczne wpisy. Dziele się tym co gromadzi mi się w głowie i rozumiem, że nie wszyscy podzielają moje zdanie. Ostatnio dostaję bardzo dużo komentarzy i wiadomości, że chyba jestem najsmutniejszym człowiekiem na świecie, że mogłabym w końcu napisać coś pozytywnego albo motywującego. Naprawdę, chciałabym powiedzieć Wam, że wszystko jest dobrze. Motywować do działania, opowiadać, że życie jest piękne i chciałabym, żebyście czytali to wszystko z uśmiechem na twarzy, ale mimowolnie wszystkie moje myśli układają się w jakieś strasznie smutne zdania.

Nie chcę Was już zawodzić i obiecywać, że będzie inaczej i lepiej. Bywają takie dni kiedy nie jestem w stanie powiedzieć jak się nazywam, a presja i oczekiwania wobec mnie od Was dobijają ten stan i nie mam najmniejszych chęci, żeby to wszystko kontynuować.

Nie będę już obiecywać, że wrócę. Zobaczę z czasem jak to się wszystko potoczy, może spojrzę na to z innej, bardziej trzeźwej perspektywy i wpadnę na pomysł. Teraz stoję w miejscu i nie chcę żebyście stali razem ze mną, mimo, że bardzo się do Was przywiązałam i jesteście najlepszymi Misiakami na świecie.

Poprzedni post Następny post

Może spodoba Ci się jeszcze to?

  • Trzymaj się…

  • Paweł Leśnik

    Powodzenia w nierównej walce z tą jakże chujową chorobą.

  • mrocznylord

    życie nie ma sensu dopóki nie masz żadnych marzeń lub konkretnego celu