photo-1439218162959-f94eda3a382a
PSYCHOLOGIA

Czy oczekuje zbyt wiele?

Twoje ambicje to jedno, oczekiwania wobec świata – drugie. 

Jesteś strasznie ambitny. Masz do zrealizowania ważne dla Ciebie cele, chcesz zrobić wszystko na 150%, osiągnąć w życiu wszystko co tylko możesz, mieć wspaniałą rodzinę, duży dom z ogrodem, kochane dzieciaki, psa, spełnić się zawodowo, pić co weekend drogie szampany i spędzać najmroźniejsze zimy w ciepłych krajach, taplając w ciepłym morzu swoje zgrabne nogi. A później oczekujesz od świata, że Ci to umożliwi, a najlepiej po prostu da. I w tym momencie się gubisz.

Masz pretensje do świata, a on nie ma z tym nic wspólnego

Wyrzucasz światu, wyrzucasz ludziom i Bogu, że coś Ci nie wychodzi. Stawiasz im wysoką poprzeczkę, a jeśli coś Ci nie wyjdzie – zwalasz winę na nich. Bo nie pomogli, bo nie dali, bo są przeciwko Tobie. Świat się na Ciebie uwziął, Bóg Cię nienawidzi, ludzi rzucają kłody pod nogi – bo z natury przecież są tak okrutnie źli.

Czasami ludzie przez całe życie nie potrafią zauważyć, albo nie chcą uświadomić sobie, że tak naprawdę to nie świat, to nie ludzie, to nie Bóg robi nam na złość. To my zapierdalamy za mało i to MY jesteśmy odpowiedzialni za każde swoje niepowodzenie, błąd oraz czas w którym osiągniemy satysfakcjonujący nas stan.

Odpowiedz sobie na jedno, zajebiście ważne pytanie

Dlaczego do tej pory nie wspiąłeś się na szczyt kariery? Dlaczego jeszcze nie masz 6 zer na koncie, dlaczego nie potrafisz wytrwać w dobrym związku tylko trafiasz na samych debili i zawsze jakoś tak, dziwnym trafem nie wychodzi? Dlaczego nie potrafisz rzucić palenia, odstawić alkoholu, zrezygnować ze złych nawyków?

Nie zrobiłeś tego wszystkiego bo masz jakąś głupią blokadę w mózgu. A raczej, ciężko Ci jest się przyznać, że za wszystkie porażki i kopy w dupe które dostałeś przez całe życie, jesteś stuprocentowo odpowiedzialny tylko TY. Nikt więcej. Nie los, nie znajomi, nie rodzina. W życiu spotyka Cię to, na co sobie zapracowałeś. W jaki sposób chcesz być na samej górze, skoro nie włożyłeś w to 5% swojej pracy?

Ani kroku do przodu

Nie jest tak, że zaczniesz się cofać i tracić. W żadnym wypadku. Będziesz stał w miejscu, wkładał 300% swojej pracy w to samo miejsce, które już dawno jest ogarnięte, posprzątane i ułożone. Nie wejdziesz schodek wyżej i nie zaczniesz kopać od początku, żeby ruszyć. Gnębisz to jedno miejsce, grunt na którym możesz zbudować wszystko. Ale nie potrafisz, bo okrutny los stoi i przeszkadza. Cholerna puszka pandory, nie?

Weź to na klatę

Pogódź się z tym, że nie zawsze wszystko będzie super łatwe. Nie raz spadniesz, zostaniesz skopany i odechce Ci się żyć do takiego stopnia, że będziesz sobie pluł w brodę, że nie zostałeś w pewnej, spokojnej pracy z gromadką szczęśliwych dzieci. Ale jeśli chcesz osiągnąć coś więcej, przygotuj się na wyrzeczenia.

I zrozum, że każda porażka, jest Twoją osobistą porażką. Nie świata, nie innych ludzi, nie Boga.

Poprzedni post Następny post

Może spodoba Ci się jeszcze to?

  • …moją własną porażką. 🙂

    Fajny tekst.

  • mrocznylord

    fajny ten blog, musisz mieć nieźle poukładane w głowie 😉